Rodzice, dzieci i religia
Ostatnimi czasy w dużym stopniu widoczna jest komercjalizacja, która wdarła się w szeregi uczciwego, miłosiernego i niosącego pomoc Kościoła katolickiego. Papież dorabiający się, w dawnych czasach, na domach publicznych, w oczach dzisiejszych Katolików jest złem samym w sobie. Ale czy zarabianie na wszystkim, na czym tylko się da wyciągnąć parę złotych jest czymś lepszym? Nie, ale na pewno mniej zauważalnym. Teraz Kościół to nie tylko indywidualny, suwerenny organ. Codziennie osoby duchowe pojawiają się w telewizji, prasie, czy radiu… Codziennie, przedstawiciele Kościoła w Polsce uczestniczą w aferach. To nie jest postawa godna Katolika. Kościół chce zarobić jak najwięcej pieniędzy, jednocześnie głosząc o życiu w ubóstwie. Dostrzegalna jest tu nutka hipokryzji, więc coś tu jest nie w porządku. Nawet, gdy chcemy się pobrać, czy ochrzcić dziecko musimy (niby dobrowolnie) uiścić opłatę, a jej wysokość określa duchowny. Władze kościelne powinny mocno się nad tym wszystkim zastanowić. Nie to jednak zaprząta nam głowy, ale prawa rodziców, które mówią, że możemy narzucić naszemu dziecku naszą wiarę. Tylko co się dzieje, kiedy te uzyskuje pełnoletniość? Czy nie będzie miało nam za złe chrztu? Chrześcijaństwo to nasza religia państwowa, ale prawa rodziców nie określają dokładnie, jak powinniśmy się zachowywać w tej ważnej dziedzinie życia.